12-08-17
Powiat chojnicki. „Przytulaliśmy się do siebie, żeby było nam cieplej”
Tu doszło do tragedii! Żałoba w gminie Chojnice

Na miejscu tragicznego obozu harcerskiego, do którego udało nam się dotrzeć, nadal pracują służby – strażacy, policjanci i prokuratorzy. Trwa też zabezpieczanie przedmiotów osobistych.


Tu doszło do wielkiej tragedii. Zginęły dwie dziewczynki.   |  fot. (olo)

Dzieci, które przebywały na obozie w Suszku, opuściły już szkołę w Nowej Cerkwi. Przez cały dzień odbierali je rodzice. Zorganizowano też autokarowy transport do Łodzi. W szkole w Nowej Cerkwi byli starosta Stanisław Skaja i wójt Zbigniew Szczepański, który ogłosił trzydniową żałobę w gminie Chojnice.

Wójt Zbigniew Szczepański zaapelował o zaniechanie organizacji imprez kulturalnych, rekreacyjnych, sportowych czy muzycznych na terenie gminy. W szkole w Nowej Cerkwi była też Pomorska Kurator Oświaty Monika Kończyk.


Na miejscu był też wojewoda łódzki Zbigniew Rau, a śmigłowcem dotarł też wojewoda pomorski Dariusz Drelich. Na miejscu tragedii – w miejscu obozu harcerskiego – nadal pracują policjanci i strażacy. Na miejscu byli też prokuratorzy. Trwają oględziny miejsca oraz zabezpieczanie rzeczy osobistych, które zostały na miejscu. Miejsce to wygląda tragicznie.


Mniejsze, ale osobiste tragedie przeżywają też mieszkańcy wielu miejscowości w gminie Chojnice. Wiele osób straciło dachy lub część dachu, powybijane są okna, poniszczone posesje.  – Największy kataklizm w naszym regionie po II wojnie światowej – mówi wójt Zbigniew Szczepański.

Tekst i fot. (olo)


„Przytulaliśmy się do siebie, żeby było nam cieplej”
– opowiadają uczestnicy tragicznego obozu

Młodzi harcerze w momencie nawałnicy zostawili wszystko w namiotach i uciekli do młodnika, gdzie było bezpieczniej. Bez rzeczy, przedmiotów, telefonów.


Tej nocy uczestnicy tragicznego obozu nigdy nie zapomną.   |  fot. (olo)

- Tylko jedna osoba zdążyła zabrać komórkę i to prawie rozładowaną. Baliśmy się trochę  - opowiadają uczestnicy obozu. - Leżeliśmy pod drzewami i czekaliśmy na pomoc, potem się do siebie przytulaliśmy, żeby było nam cieplej – opowiadają mali uczestnicy tragicznej nocnej nawałnicy w Suszku, którzy w ciemnym lesie kilka godzin czekali na pomoc.

 – Schowaliśmy się między młode sosenki i przytulaliśmy się do siebie, żeby było nam cieplej.  Jak mówią na pomoc strażaków czekali długo – od godz. 23.00 do 5.00. Strażacy próbowali bowiem sforsować setki drzew, które zagrodziły dojazd i dojście do uwięzionych harcerzy. Łącznie na obozie przebywało ok. 170 osób. Niestety, dwie dziewczynki zginęły.

Poszkodowani trafili do chojnickiego szpitala, a pozostali uczestnicy obozu czekali na najbliższych w szkole w Nowej Cerkwi.

Tekst i fot. (olo)

 

Baliśmy się trochę ...mówią młodzi uczestnicy obozu (wideo):

 

Na miejscu obozu harcerskiego (zdjęcia):


Materiały umieszczone w portalu Wizjalokalna.pl chronione są prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Korzystanie z materiałów w całości lub fragmentach, dalsze ich rozpowszechnianie bez zgody pisemnej redakcji portalu Wizjalokalna.pl, jest zabronione.