16-09-16
Gm. Czersk. Sprawa trafiła na policję
Autobus nie przyjechał po dzieci na czas. Przecięta linka gazu?

Dzieci ze Strugi, Klaskawy i okolic Złotowa, dowożone do szkół transportem  zabezpieczonym przez gminę Czersk nie dojechały dziś (16.09) na czas do swoich placówek. Autobus, którym miały dotrzeć do szkoły był uszkodzony, natomiast pojazd zastępczy uległ awarii.


- Czekałam z dzieckiem w Klaskawie do godz. 7.50. Było chłodno. Rozmawialiśmy z innymi osobami na temat spóźnienia - pojawia się pytanie: jak długo mamy czekać na transport? Uznaliśmy, że 50 minut (autobus miał być na godz. 7.00) to wystarczający czas na podstawienie zastępczego pojazdu. Szkoda, że nie jeździ z nami nadal pan Gołuński. Być może zdarzały się jakieś awarie, ale reakcja była szybsza. Niektórzy z rodziców zawieźli dzieci do szkoły we własnym zakresie, my uznaliśmy, że właśnie dzisiaj nie ma już sensu jechać do Czerska, skoro około południa był koniec zajęć. Zresztą nie mieliśmy pewności co do zabezpieczenia powrotu dla dziecka - mówi mieszkanka Klaskawy.

Dyrektor ZOF była dziś w pracy nieobecna. Do sprawy odnosi się wiceburmistrz Grzegorz Klauza.
- Według zapisów umowy spóźnienie w dowozie dzieci nie może być większe niż 30 minut, dlatego warto poczekać pół godziny za autobusem. Jeżeli pojazd nie pojawi się w tym czasie, można dziecko zawieźć we własnym zakresie. Oczywiście jeśli jest taka możliwość. Wiem, że dużo dzieci dotarło dziś na zajęcia. W podobnych sytuacjach jak ta przewoźnicy muszą się liczyć z nałożeniem kary - sytuacji braku dowozu do szkoły jest to kwota 3000 zł  - informuje wiceburmistrz Grzegorz Klauza.

- Okazuje się jednak, że zabezpieczenie pojazdu w ciągu 30 minut to fikcja. Mówiłem o tym podczas ostatniego przetargu (artykuł). Mam nadzieję, że kryteria konkursu zostaną zmienione - mówi Marian Gołuński, który nie wygrał postępowania konkursowego na dowożenie dzieci. Przedsiębiorca wskazywał wtedy, że wymóg dostarczenia pojazdu zastępczego w ciągu 30 minut od momentu wystąpienia awarii jest fikcją. Po publikacjach burmistrz Jolanta Fierek zapowiedziała korekty kryteriów w przetargach.

- Pojazd zastępczy podstawiłem jak najszybciej. Kierowca sygnalizował mi już o godz. 6.15, że autobus, który stał na parkingu przy ul. Kościuszki i Batorego w Czersku nie jest sprawny. Była uszkodzona linka gazu. Mogła się zerwać, albo równie dobrze zostać przecięta. Wiem od kierowców, że wcześniej obserwowano nasze pojazdy - sprawa została zgłoszona na policję. Tak więc osobiście przyjechałem zastępczym autobusem i wyruszyliśmy wraz z opiekunką z Czerska, tylko z ok. 15 - minutowym opóźnieniem. Pech chciał, że po kilku kilometrach - w Strudze - w moim autobusie doszło do zablokowania dopływu paliwa. Później okazało się, że zabrudzenie w paliwie zatkało dopływ do pompki zasilającej. Usterkę usunąłem dopiero po około 45 minutach i rzeczywiście, gdy dojechałem do Klaskawy - około godz. 8.00 - dzieci już tam nie było. Inny samochód z naszej firmy zabezpieczył transport z Będźmierowic do Czerska. W tym miejscu serdecznie przepraszam rodziców i dzieci za zaistniałą sytuację. Podczas wieloletniej pracy nigdy nie miałem takiego przypadku. Jeszcze raz przepraszam - mówi Adam Sawicki, przedstawiciel chojnickiej firmy, która zajmuje się dowozem dzieci w gm. Czersk.

(red)


Materiały umieszczone w portalu Wizjalokalna.pl chronione są prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Korzystanie z materiałów w całości lub fragmentach, dalsze ich rozpowszechnianie bez zgody pisemnej redakcji portalu Wizjalokalna.pl, jest zabronione.