3-03-26
Czersk. ZDJĘCIA, WIDEO
CZERSK. Spór o dojazd do posesji.
Działki gminne nie zostaną sprzedane
.jpg)
Podczas dzisiejszego (3.03) spotkania burmistrza z mieszkańcami, zwołanego w następstwie wcześniejszej petycji skierowanej do Rady Miejska w Czersku (zdjęcie), omówiono szczegółowo sytuację trzech gminnych działek oraz sposób ich dotychczasowego użytkowania – wjazd od ul. Szkolnej, od strony byłej fabryki mebli, tzw. tryfta (na zdjęciach). W spotkaniu uczestniczyli właściciele działek i ich bliscy, graniczących z gminnymi parcelami, niedawno wytyczonymi i podzielonymi na trzy części.
.jpg)
Przypomnijmy, jeden z właścicieli działki, do której dochodzi "dróżka" od strony ul. Szkolnej, złożył wniosek w celu nabycia wspomnianych działek (będących wspomnianą „tryftą), aby jak tłumaczył uregulować stan prawny zagospodarowanej przez niego gminnej działki – od ok. 30 lat. Na „tryfcie” powstała ok. 25 lat temu brama oraz wiata na pojazdy, ogrodzenie i utwardzenie podłoża.
.jpg)
Wjazd na "tryftę" od strony ul. Szkolnej, od strony byłej fabryki mebli.
Nie ma zgody na sprzedaż gminnych gruntów
Dziś (3.03) mieszkańcy przekazali burmistrzowi, że nie zgadzają się na korzystanie z dojazdu tylko przez jedną osobę. Chcą też móc korzystać z gminnej parceli, aby dotrzeć od tej strony do swoich działek. Ponownie stwierdzono, że nie ma zgody na sprzedaż gminnych parceli. Pytali włodarza, dlaczego nie informował ich o podziale gminnych działek, że przyjedzie geodeta? Burmistrz po wysłuchaniu argumentów oznajmił, że żadnej sprzedaży nie będzie dopóki sąsiedzi nie dogadają się między sobą w kwestii poszerzenia gruntów – obecnie w niektórych miejscach jest ok. 2,5 m szerokości. Chodzi o to, aby dojazd miał 5m, tak by wg przepisów mógł stanowić odrębny wymagany prawem dojazd do posesji.
.jpg)
Pogrubioną linią zaznaczono gminne działki, które miały być przeznaczone do sprzedaży. Widok tak jak na zdjęciu powyżej - od ul. Szkolnej, w kierunku kościoła.
Kolejną sprawą podnoszoną na zebraniu była kwestia podstawy korzystania z gminnych gruntów – pytano dlaczego akurat ta jedna osoba mogła sobie postawić bramę i tym samym odciąć innych sąsiadów od dalszego dojazdu? Jak mogła powstać wiata na pojazdy na gminnym gruncie? Sekretarz Tomasz Nadolny powiedział, że gmina zweryfikuje kwestię bezumownego korzystania z gruntu. Sam właściciel Sławomir Sijka powiedział, że złożył wniosek, aby uregulować sytuację prawną. Bramy i wiaty nie zamierza usuwać. A jeśli któryś z sąsiadów chce przejść do swojej posesji to może zadzwonić w domofon i on mu udostępni dojście.
Zgoda na pewien czas, sąsiedzi mieli otrzymać piloty do bramy
Czesław Kukliński oburzył się na te słowa. Wspomniał, że zgoda na wiatę była ponad 20 lat temu, tylko na czas budowy. Wtedy też sąsiedzi mieli otrzymać piloty do bramy, tak się nie stało. Dodał, że nie wyobraża sobie teraz pytania się o zgodę w sprawie dojścia i korzystania z gminnego dostępnego dla każdego gruntu, który zagospodarował sobie sąsiad. Sprawa została zgłoszona do Powiatowego Inspektora Nadzoru Budowlanego w Chojnicach.
Jest dojazd na decyzji o warunkach zabudowy
Dodajmy, że jedna z gminnych działek - biegnie w kierunku Czerskiej Strugi – od bramy w lewo. To z kolei dojazd wskazany (przez Zarząd Dróg Wojewódzkich w Gdańsku) w decyzji o warunkach zabudowy wydanej przez czerski ratusz dla odłączonej działki Państwa Bonin. Co ważne, jedyny dojazd prowadzący z drogi publicznej, czyli ul. Szkolnej. W tym przypadku gmina będzie dążyła do uskutecznienia decyzji o warunkach zabudowy i usunięcia kolizji – płotu sąsiada (jest zastawiony wjazd).
Najwięcej głosów w dyskusji zabrała Joanna Kontek oraz jej ojciec, Czesław Kukliński. Podkreślali oni, że teren od lat pełni funkcję dojazdową, a mieszkańcy dysponują dokumentami wskazującymi, że była to droga publiczna. Kierownik Małgorzata Jankikowska z UM w Czersku mówił, że teren nigdy nie był drogą.
Głos zabierali też radni Jacek Argasiński oraz Krzysztof Przytarski. Krzysztof Przytarski usłyszał, że wspominane trzy gminne działki stanowiące tzw. „tryftę” mają ok. 500 m2 powierzchni. Radny stwierdził, że samorząd dla uzyskania ok. 50 tys. zł przychodu nie powinien sprzedawać tych gruntów skoro są one tak ważne dla uczestników spotkania.
Podnoszono również kwestie zasiedzenia – wskazywano, że przez ponad 20 lat teren był użytkowany i Pan Sijka mógłby nawet złożyć do sądu wniosek o przejęcie gruntów w tym trybie, przez zasiedzenie. Zainteresowany oznajmił, że tego nie zrobi.
Spotkanie zakończyło się ustaleniem, że gminne grunty nie będą sprzedane, sąsiedzi mają spróbować się dogadać (kwestia poszerzenia – powstanie drogi o szerokości 5m), a gmina zweryfikuje kwestię podstawy korzystania z publicznych gruntów.
(red)
Więcej w materiale WIDEO:






